Dzieje się - Kino

...MAM NA OKU REPUBLIKĘ KAPSYDY...

2006-02-23 00:00:00 | Poznań

 

                                 ...MAM NA OKU REPUBLIKĘ KAPSYDY...
Rozmowę z Katarzyną “Kapsydą” Szymańską przeprowadziła Anna Jaworska

Niedawno miałam okazję spotkać się z Katarzyną"Kapsydą" Szymańską, autorką między innymi Videosfery "postmiłośc-i" przygotowanej dla zespołu Negatyw zokazji nowej trasy koncertowej. Siedzałyśmy w kawiarni, przy herbatce i rozmawiałyśmy o błahości i nie tylko.

A.J.: Masz 20 lat. Jak długo zajmujesz się filmem? Dlaczego właśnie film?

K.K.S.: Realizacyjnie zajmuję się filmem od kwietnia 2000 roku, kiedy to brałam udział w warsztatach filmowych, które prowadził Jerzy Moszkowicz (przyp.red. dyrektor Centrum Sztuki Dziecka w Poznaniu). Wtedy jako 8-klasistka interesowałam się szczególnie literaturą i być może arsenał różnych zapamiętanych historii jakoś na rozwój owego zainteresowania wpłynął... Momentem przełomowym był MFF “Ale kino”, który odbył się maju tego samego roku, na którym pełniłam rolę członka międzynarodowego dziecięcego jury. To wtedy obrazy zaczęły mieć dla mnie szczególnie symboliczne znaczenie. Do dziś pamiętam krótką, zaskakującą wszystkich etiudę rozpoczynającą ten festiwal, jak również to, że jako jury nie przyznaliśmy GP ze względu na niemożliwość dogadania się w kwestii laureata tej nagrody. Już wtedy oczywiście sprzeciwiałam się decyzji większości i broniłam “dziwnych” projektów, co ostatnio pewne osoby mi “przypominająco wytknęły”(śmiech)... Natomiast dekonstrukcją zaczęłam się zajmować pod koniec 2002 roku.

A.J: Jaki to jest obszar kina? Tylko offowe?K.K.S.:

Wszystko zależy od interpretacji samego pojęcia “off”. Etykiety w przypadku nawet takiej infantylnej twórczości jak moja (uśmiech) są zazwyczaj krzywdzące. Trudno mi zgodzić się na określenie jakiejś instalacji tudzież performance- realizuję bardzo skrajne formalnie proj.- mianem właśnie tylko i wyłącznie offu.... Aczkolwiek 2 moje projekty znalazły się w finale właśnie offowego festiwalu.

A.J.: Dlaczego taka właśnie forma?K.K.S.: Cały czas zajmuję się eksperymentem formalnym video... Wynika to z moich własnych założeń programowych. Zwyczajnie tworzę pewną opowieść przedstawianą za pomocą konkretnych dekonstrukcyjnych środków wyrazu. Poza tym “klasyczność” od zawsze po 1. mnie nudziła, po 2. najwyraźniej zwyczajnie nie miałam i nie mam do niej zdolności... (śmiech)

A.J.: Czy jakiś element obrazu jest dla Ciebie najważniejszy, czy chcesz coś uwydatnić czy traktujesz obraz jako całość, jedność razem z dźwiękiem i ruchem?

K.K.S.: Jeśli chodzi o ostateczny efekt danego projektu zawsze należy rozpatrywać go po względem konkretnej całości. Jednak zdarza mi się realizować projekty, które pozbawiam celowo pewnych części np. sfery audio. Można zauważyć to w projektach, które powstały w ostatnim półroczu, kiedy to z założenia skoncentrowałam się na dekonstrukcji formalnej (“dychotomia gramofonu”). Czasami przeprowadzam badania nad sztuczną sferą koegzystencji poszczególnych części danego obrazu lub kilku konkretnych obrazów z założenia różniących się “wszystkim”...


A.J.: Skąd czerpiesz swoje inspiracje?K.K.S.: Z zewnętrza (uśmiech). Określam tak wszystko, co dociera do mnie jako do konkretnej jednostki żyjącej w określonym miejscu i czasie.

A.J.: Czy w kręgu Twoich inspiracji znajduje się jedynie jakaś potyka filmu czy również malarstwo, literatura, poezja, muzyka? Jeśli tak to jaka?

K.K.S.: W pewien mierze inspirują mnie wszystkie z wymienionych przez Ciebie dziedzin sztuki. Konkretne zdania, wydarzenia i wrażenia przekładam na język obrazów dopowiadając go czasem słowami, również tzw. śpiewanymi, ponieważ często zastępują słowa wypowiadane przez ludzi czy po prostu określają jakąś konkretnie kreowaną przez mnie sytuacje. Czasami tworzę historię na podstawie słów, szczególnie dotyczy to właśnie tych słów “śpiewanych”. Ciężko mi jednak podać jakąś konkretną listę wykonawców. W zasadzie mogę ją zacząć od Chopina przez Nosowską czy Radiohead po Kombajn do zbierania....Zawsze interesowały mnie zagadnienia tzw. egzystencjalne czy jakieś alternatywne-w pojęciu moich rówieśników-odczyty. I tak w malarstwie np. surrealizm czy formizm, jeśli chodzi o literaturę to piętno na pewno odcisnęły na mnie wszystkie zagadnienia o których gadali Witkacy i Gombrowicz, (jednak bardziej ten 1. niż 2.) czy w dość wczesnym wieku Biblia. Z poezji- Świetlicki, Barańczak c

zy Różewicz... itd.

A.J.: Skąd chęć współpracy z niszowym zespołem “Kombajn do zbierania kur po wioskach”?

K.K.S.: Wynika to z faktu, że zwyczajnie zaciekawiła mnie forma ich twórczości. Jeśli coś mnie zaciekawi- poświęcam temu uwagę... W przypadku kombajnowych nut w zasadzie kwestia wynikła sama z siebie... Z resztą zawsze mówię, że “Warszawa” powstała “z miłości za łyżki do Kombajnu”- to właśnie wskazuje na motyw zainteresowań w tzw. “po prostu”.A.J.:

Jak zatem doszło do powstania “warszawy” czy videosfery “Błahość w każdej Warszawie”, bo przecież tą 1 z 3 videosfer powstałych w ramach Twojego programu “infantylnego surrealu” poświęciłaś Kombajnowi (koncert 31.10.05 w Piwnicy 21).K.K.S.: Trudno mi podać konkretne daty. Pamiętam, że wszystko zaczęło się po przesłuchaniu składanki “MINIMAX”, wtedy to natknęłam się na “Połączenia”. Potem jedna z moich koleżanek dowiedział się, że można uzyskać demo “Dziś polecamy kotlet szlachecki”, i w tej sprawie trzeba było kontaktować się z Tomaszem Brażewiczem- Dosiółko. Po przesłuchaniu tego materiału coś mną wstrząsnęło, uruchamiając dekoder obrazowy. Moc przeżywania w egzystencjalnym podejściu była tak wysoka, że pomyślałam o obrazowych przełożeniu mojego odczucia... I tak gadaliśmy z Dosiem przez cały ten okres o różnych błahych egzystencjalnych zagadnieniach, aż w połowie zeszłego roku podczas rozmowy padło konkretne pytanie, o to do której piosenki mam zrobić “obrazek”. W zasadzie trudno było mi samej zdecydować się, co do 1 obrazu, nie chciałam popadać w dosłowne odzwierciedlanie treści słów Zagana, poza tym w międzyczasie zawsze nad czymś pracowałam. Kiedy Dosiek zaproponował wybór między “Warszawą” a “Białymi kwitami” wszystko było już jasne... I tak w lipcu ’05 ten Pan zaakceptował 1. wersję “W-wy”. Niedawno zakończyłam pracę nad stateczną wersją, która powstała po tym, jak dostarczono mi fragmenty koncertowe. “Warszawa” została zrealizowana w ramach działań obrazowych “infantylnego surrealu”. Niektórzy dziwią się całej tej warszawskiej historii, bo mimo, że jest bardzo mała i odstaje od moich innych projektów np. dziecięcym wykonaniem, osobiście bardzo ją lubię... Jeśli natomiast chodzi o videosferę... Chciałam aby obrazy, które powstały także w związku z ich twórczością, znalazły się na kilkadziesiąt minut na ‘trochę swoim’ miejscu.

A.J.: Opowiedz o Witkacym. Czym jest dla Ciebie jego Twórczość i jakie ma konotacje z tym co robisz?

K.K.S.: Nie zamierzam opowiadać o Witkacym, ponieważ trudno by mi było w kilku zdaniach powiedzieć o nim to, co w moim pojęciu należałoby powiedzieć... Twórczość St. I. W. ma dla mnie szczególnie programową wartość, jego założenia dotyczące stosunku treści do formy zdominowały niektóre m. projekty. Były to celowe zabiegi.

A.J.: Jak traktujesz pracę na planie z aktorami?

K.K.S.: Całkiem poważnie... (śmiech) ...tak jak każdą fazę produkcyjną. Należę do tej grupy ludzi, którzy przejawiają w twórczości raczej wysoki poziom stanu zaangażowania. Jednak nie katuję ludzi, jak jeden z moich znajomych; nie wymagam od nich żeby np. rozpłakali się na zawołanie w ciągu 20 sekund. (uśmiech) Przez te 3 lata miałam okazje pracować z różnymi ludźmi. Byli wśród nich tacy, którzy zajmują się aktorstwem zawodowo, ale w większości byli to przecież amatorzy, niektórzy z nich debiutowali w jakiejś mojej impresji...Ponieważ wysoko cenię informel nie było w związku z tym żadnych problemów. Poza tym praca na planie w przypadku takich projektów mimo, że ograniczana jest możliwościami np. sprzętowymi, wypracowuje sobie niesłychaną autonomię, nie odczuwamy żadnych ‘dziwnych’ nacisków z zewnątrz.

A.J.: Wiem, że  współpracujesz obecnie z M. Drobą w ramach jego projektu filmowego "alfa, omega" na czym polega ta współpraca?

K.K.S.:(śmiech) Reżyser projektu uczynił mnie szefową castingu. Praca ta polega na tym, że typuję odpowiednich ludzi do konkretnych ról. Opiera się to ścisłej współpracy z reżyserem i tak naprawdę w przypadku tego projektu reżyser, zresztą bardzo świadomy artystycznie człowiek, miał własne koncepcje typujące główne postaci. Trzeba było odnieść się do relacji tych postaci ze scenariuszem i spotkać się z kilkoma osobami, które względnie do projektu pasowały ...

A.J.: Czy to prawda, że w tym filmie ma grać również Mietall Waluś?K.K.S.:

Jakoś w okolicach kwietnia zeszłego roku Mietall wyraził chęć udziału w jakimś moim filmie. Miałam to na uwadze, jednak z przyczyn różnorakich postanowiłam w końcu podejść poważnie do m. wstępnych ustaleń dotyczących “Pozornej śmierc-i” i zrealizować projekt, co wykluczało tamten projekt z Mietallem. Dlatego, kiedy dowiedziałam się o filmie Mateusza, zapytałam go czy nie mógłby uwzględnić M.W. w projekcie... Tak też się stało. Natomiast trudno mi powiedzieć, czy te ustalenia zostaną zrealizowane.

A.J.: Wiem, że współpracowałaś z Mietallem już wcześniej. W tym roku (22.01) miało to związek z videosferą "Postmiłośc-i", której projekcja odbyła się przy okazji  koncertu Negatywu w Piwnicy 21.

K.K.S.: Videosfera “Postmiłośc-i” została zrealizowana głównie w oparciu o monadę “lęku wysokości”. Poza tym w projekcie szczególną wagę przykładam do przedmiotów technicznych takich jak berlińska pralka czy taśmy produkcyjne, które przewijają się między krótką historią miłosną oraz kaskaderskimi skokami z samolotu. Są świadectwem pewnej depersonalizacji ludzkich stosunków i świata sztucznej konstrukcji... Wszystko to stworzyło pewien dziwny klimat, taki sam, który przywiozłam ze sobą w październiku zeszłego roku z Gliwic (śmiech).

A.J.: 19 stycznia tego roku miało miejsce wydarzenie związane tylko z Tobą. Mam na myśli projekcję videosfery "20’19’’ błahośc-i". Opowiedz o tym projekcie.

K.K.S.: “20’19’’ błahośc-i” podsumowuje pewną sferę moich eksperymentalnych działań. Składa się z 3 zmontowanych w jedno projektów (dokumentacji video instalacji “Przepraszam”, eksperymentu “Mleko” oraz teledyskaczyka do piosenki “Warszawa” zespołu “Kombajn do zbierania...”), które przenikają motywy infantylnego surrealu, który w sferze video oznacza motywy kolejno kolorowych i czarno-białych efektów na niebie. Natomiast w sferze audio oprócz podkładów muzycznych, głos dziecka czytającego fragmenty programu np. Awangardy Krakowskiej, fragmenty mojego traktatu przygotowanego pod ten projekt pt. “Błahość w każdej Warszawie” czy śpiewającego jakiś fragment piosenki z dość egzystencjalnym tekstem. Celowo przywołuje w ramach tego obrazu starawe już teraz “Mleko” oraz motywy infantylnego surrealu, które są dla mnie na tyle ważnymi symbolami bycia, że przemycam je do wielu innych projektów.

A.J.: Czy teraz coś planujesz w najbliższym czasie?K.K.S.:

Jestem w trakcie prac merytorycznych nad dokumentem “Pozorna śmier-ć”. Zaczynam też pracę nad videosferą “Współbrzmienia (czysty kicz i lita gramofonia)”- tym razem powinno być śmiesznie...

A.J.:Czy o najbliższych projektach informację znajdziemy na Twojej stronie internetowej?
K.K.S.: Tak, www.kapsyda.republika.pl

A.J.: Dziękuje.

K.K.S.: Dzięki.

Komentarze
Redakcja dlaStudenta.pl nie ponosi odpowiedzialności za wypowiedzi Internautów opublikowane na stronach serwisu oraz zastrzega sobie prawo do redagowania, skracania bądź usuwania komentarzy zawierających treści zabronione przez prawo, uznawane za obraźliwie lub naruszające zasady współżycia społecznego.
Zobacz także
MFF Żydowskie Motywy
Startuje 14. edycja Międzynarodowego Festiwalu Filmowego Żydowskie Motywy

Zobaczymy filmy fabularne, dokumentalne oraz krótkometrażowe o historii i tradycji narodu żydowskiego.

Zimna wojna
Oto zwiastun filmu "Zimna wojna" Pawła Pawlikowskiego [WIDEO]

Obraz nagrodzono za najlepszą reżyserię na festiwalu w Cannes, a premiera już 8 czerwca!

Polecamy
Co oznaczają tatuaże bohaterów "Darów Anioła..."?
Co oznaczają tatuaże bohaterów "Darów Anioła..."?

Bohaterowie filmu tatuują na swoim ciele magiczne runy, które pomagają im w walce z demonami.

Będzie nowy film o Robin Hoodzie
Będzie nowy film o Robin Hoodzie

Nowa produkcja opowiadająca o przygodach Robin Hooda będzie nosiła tytuł "Merry Men" i zostanie wyprodukowana w studiu DreamWorks.

Premiery filmowe
Kupony i kody rabatowe
Zapowiedzi filmowe
O nich się mówi
Ostatnio dodane
MFF Żydowskie Motywy
Startuje 14. edycja Międzynarodowego Festiwalu Filmowego Żydowskie Motywy

Zobaczymy filmy fabularne, dokumentalne oraz krótkometrażowe o historii i tradycji narodu żydowskiego.